Kariera...



Chyba od zawsze to słowo przytłaczało mnie i moją wyobraźnię. Są kraje, w których ścieżki kariery w zasadzie za raz po urodzeniu wytyczają rodzice i to w zgodzie z aktualna polityką kraju. U nas możemy się cieszyć, że mamy w tym zakresie demokrację, co nie oznacza jednak, że to taki prosty i łatwy temat.

Pierwsze decyzje o naszej przyszłości oczywiście podejmują rodzice wybierając nam przedszkola, szkoły podstawowe, zajęcia dodatkowe. Obecnie wachlarz dostępności i możliwości rozwojowych jest ogromny, tym bardziej warto myśleć nad tym, jak się w nim poruszać. No i jeszcze nie zapominać, że nasze dzieci mają prawo mieć własne marzenia a nie realizować nasze niespełnione aspiracje. Ale to już trochę inny temat.

Pierwszym już takim co raz bardziej świadomym wyborem w naszym życiu jest wybór szkoły ponadpodstawowej – czy to będzie szkoła branżowa (kiedyś tzw. zawodówka), technikum czy liceum, to zawsze stajemy przed wyzwaniem by w ogóle określić choć troszeczkę, co MY możemy chcieć w życiu robić. Nie lada zadanie jak na jeszcze bardzo młodego nastolatka ;-) Jednak nadal wpływ na nas mają rodzice, rodzina, bo tu warto być lekarzem, tam informatykiem a jeszcze gdzie indziej mechanikiem samochodowym. I tak nadal podlegamy ogromnym wpływom, sami tak naprawdę nie mając zielonego pojęcia co będziemy chcieli robić . Trafiamy więc do szkół, które niestety dzięki naszemu systemowi edukacyjnemu, nie oferują uczniom możliwości nauki logicznego i twórczego myślenia, które powoli zabijają chęć kształcenia się w jakimkolwiek kierunku. To etap, który należy przetrwać i niestety to jest coś co mnie autentycznie przeraża. Obserwuję moje dzieci, ich kolegów i koleżanki jak często uczciwie poświęcają się nauce, ale mają co raz mniej czasu na własne pasje, na czas spędzony z przyjaciółmi. Nie wrzucam teraz do jednego worka wszystkich nauczycieli, wiem, że nadal są też tacy co mają pasję nauczania (moje dzieci na takich też trafili).Niestety bardzo duże grono tzw. ciała pedagogicznego po prostu postawiło sobie za zadanie wtłoczyć wiedzę, nie ważne czy uczniowie rozumieją, czy wiedzą jak ją wykorzystać, kiedy ją połączyć z innymi elementami, z tym, że historia i język polski mogą iść w parze i czasem nawet łatwiej przyswoić sobie pewne rzeczy drążąc różne tematy z obu zagadnień. Nasza edukacja doszła do etapu: wkuć, zdać test, zapomnieć. Liczą się statystyki z egzaminów, egzaminy natomiast rządzą się teraz kluczami rozwiązań – brak opcji by pobudzić fantazje, logicznie połączyć elementy, rozwiązać zadania innym sposobem. Ech… znów mnie wywiało w inne rejony. Wracamy do kariery.

Kończymy szkoły i czas na kolejne decyzje – i tu jednak już trzeba się zastanowić bardziej co chcemy zrobić w swoim życiu robić, bo po co marnować nam czas na ekonomii jeśli w duszy artysta gra ;-) Ale sami wiecie, że to nie jest takie łatwe. Rozrzut naszych pomysłów na życie też często bywa bardzo szeroki – osobiście aspirowałam na Akademię Sztuk Pięknych, równolegle idąc na egzaminy na ekonomię, gdzie tu sens i logika – do tej pory nie wiem ;-) Choć niespełniony architekt w moim sercu na pewno nadal żyje, to i tak pomimo edukacji jaką ostatecznie wybrałam, ukończenia dwóch kierunków studiów wyższych nie poszłam dalej tymi ścieżkami kariery. Zeszłam z toru i wpadłam w nieznaną mi wówczas pasję jako jest organizacja wydarzeń, głównie sportowych. Nigdy nie umiałam postawić sobie odpowiedzi na tak powszechne pytania z jakimi spotykamy się na rozmowach rekrutacyjnych: gdzie się Pani widzi w naszej firmie za 5 lat, jakie są Pani cele rozwojowe? No cóż, ja się po prostu nigdy nie widziałam w korporacji ale może osoby, które tam idą do pracy mają bardziej sprecyzowane swoje cele życiowe.

Żeby była jasność, nie jestem wrogiem korporacji, tylko mi w duszy dalej ten artysta piszczy ;-) Podziwiam ludzi, którzy w trakcie studiów wiedzą, że to jest naprawdę ten kierunek, który rozwija ich pasję, który pobudza ich do dalszego działania, szukania, badania. Nawet jeśli trafili na te studia jeszcze nie w pełni świadomi swojej potencjalnej przyszłości, to w tracie widzą, że to chcą robić w przyszłości. Pamiętam jak kiedyś przy okazji współpracy firmy, w której byłam zatrudniona z uczelnią wyższą w zakresie praktyk i staży trafiła do nas studentka drugiego roku studiów z zakresu turystyki i rekreacji. W odpowiedzi na pytanie czemu ten kierunek studiów wybrała usłyszałam, że chce podróżować. Oj, jak nieświadoma musiała być wybierając kierunek, który owszem kształci w zakresie szeroko pojętej turystyki, ale nie trzeba jej studiować by móc podróżować .

Ach znowu zboczyłam z wytyczonego kierunku. Widzicie jednak mi to tak ciężko pójść jedną ścieżką w jedną stronę. Ja muszę skręcić trzy razy, sprawdzić co za rogiem widać, pokręcić się w kółeczko i wybrać kolejną drogę na próbę. A potem się zobaczy co będzie, najwyżej wrócę i wybiorę inną.

Mam to szczęście, że moje dzieci wybierając różne zajęcia dodatkowe nie porzucają ich po miesiącu czy dwóch, trwają w nich już od kilku czy nawet kilkunastu lat. Trafili na swoje pasje, które mogą być różnorodne ale też dzięki temu nie zamykają swojej wyobraźni na przyszłość. Dopuszczają kolejne zmiany, mają możliwość poszukiwań, choć dobrze wiemy, że nie zawsze jest to możliwe. Jeśli jest, to pozwólmy im szukać i wybrać tę ścieżkę, która będzie najbliższa ich sercu. Nie ma chyba nic lepszego niż pracować z pasją i wizją tego co się chce osiągnąć. Czasem musimy podjąć decyzje, które nie są nam po drodze lecz wymusza je życie i też trzeba z tym umieć się zmierzyć ale wtedy trzeba też umieć podjąć decyzję, że nadszedł czas na zmianę i podążyć drogą, która nam zapewni wewnętrzny spokój i za razem rozwój nas samych.

Kariera – droga naszego życia, zawsze idzie w parze z życiem prywatnym. Tylko od Was zależy jak będzie wyglądać i czy da Wam radość z życia czy poczucie bycia niespełnionym, w miejscu które ostatecznie będziecie nienawidzić.


Ivetta Roczek

Cigitantium

4 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie